Rozproszona siła sieci


29 września 2015

Aleksandra Porowska

Rozproszona siła sieci

Początek lat 2000 to boom na outsourcing. W poszukiwaniu taniej pracy biznes na potęgę przenosił się do Chin, Indii, Bangladeszu. Dziś outsourcing sprawdza się jeszcze w kilku branżach, ale okazało się, że tę samą pracę można wykonać jeszcze lepiej, jeszcze szybciej, często dużo taniej, a na pewno bliżej niż w miejscu oddalonym w najlepszym razie o 12 godzin lotu samolotem. Crowdsourcing to nowy pomysł na to, jak w wolnym czasie tworzyć kontent, rozwiązywać skomplikowane problemy, a nawet wspierać poważne centra badawczo-rozwojowe. I często całkiem przyzwoicie na tym zarobić.

Samo słowo crowdsourcing zostało użyte po raz pierwszy w 2006 roku na łamach magazynu Wired. W założeniu crowdsourcing to działanie, które pozwala firmie, instytucji, czy jednostce badawczej na wykonanie zadań tradycyjnie realizowanych przez zespół specjalistów, przez bardzo szeroką, bliżej nieokreśloną i często geograficznie rozproszoną grupę ludzi za pośrednictwem Internetu. U podstaw tego założenia leży przeświadczenie, że każda grupa ekspertów może zostać zastąpiona przez wielokrotnie większą grupę amatorów. W większości przypadków takie założenie okazuje się być słuszne, wbrew intuicyjnemu przekonaniu, że wiedza i doświadczenie są niezastąpione na każdym etapie.

Crowdsourcing może przybierać różne formy. Jedną z pierwszych i najbardziej popularnych jest zbieranie środków na realizację swoich projektów. Wychodząc z założenia, że łatwiej jest znaleźć milion osób na świecie, które zaryzykują wsparcie projektu jednym dolarem, niż jedną osobę, która zgodzi się zainwestować milion dolarów, powstały serwisy internetowe, gdzie przedsiębiorcy, projektanci, muzycy czy – nie bójmy się tego słowa – szaleńcy chcący zmieniać świat, przedstawiają pomysły i prototypy swoich wynalazków. Jednym z najstarszych i najsłynniejszych z nich jest Kickstarter. W 2014 roku serwis miał ponad 3,3 miliona użytkowników z niemal każdego kraju na Ziemi, którzy na swoje projekty zebrali łącznie prawie pół miliarda dolarów (to 1000 dolarów co godzinę), aby zrealizować ponad 22 tysiące nowych inicjatyw – od stworzenia małej restauracji serwującej tacos, poprzez zaprojektowanie nowego odtwarzacza muzyki i programu do nauki chińskiego, aż po nakręcenie filmu nominowanego do Oscara. Model biznesowy firmy jest bardzo prosty – od każdego projektu, który uzyska wsparcie (a tym samym trafi do realizacji), Kickstarter pobiera 5% zebranych środków. Dodatkowo, wszystkie zgłaszane projekty muszą być w jakiś sposób kreatywne i innowacyjne – nie jest to narzędzie do wspierania organizacji charytatywnych czy instytucji pożytku publicznego. Do zrealizowanych pomysłów należą między innymi zegarek Pebble, przenośna lodówka z kruszarką do lodu i wodoodpornym głośnikiem bluetooth czy domowa drukarka 3D.

Jednak pieniądze to nie wszystko, czym chcą się dzielić użytkownicy sieci. Od ponad 10 lat firma IBM wspiera World Community Grid, który umożliwia przekazywanie niewykorzystanej mocy obliczeniowej komputera, smartfonu czy tabletu na rzecz rozwoju badań naukowych. Naukowcy od lat przyznają, że choć badania stają się coraz bardziej precyzyjne, to jednak wiele odkryć sprowadza się do pożerających czas eksperymentów, lub – innymi słowy – serii prób i błędów. WCG to program społecznościowy, pozwalający wykorzystać moc setek tysięcy procesorów w komputerach, smartfonach i tabletach ludzi rozsianych po całym świecie do wsparcia projektów badawczych prowadzonych non-profit. Instalacja prostej i lekkiej aplikacji na urządzeniu łączy je z wirtualną siecią innych urządzeń, mających łącznie moc obliczeniową kilkunastu superkomputerów. Dzięki temu operacja, którą standardowy laptop przeliczałby przez około 40 000 lat, zajmuje zaledwie kilka miesięcy.

Ostatnio croudsource’owana moc komputera skierowana była na incjatywę „Outsmart Ebola Together”. Naukowcy z Ollman Saphire Lap przygotowani mapę struktury wirusa Ebola i znanych ludzkości białek, które wchodzą z nim w reakcję. Zadaniem systemu jest przetestowanie, które z kombinacji białek są najbardziej obiecujące w walce z chorobą. W tej chwili na całym świecie ponad 670 000 ludzi szuka lekarstwa i szczepionki na Ebolę – pijąc kawę, podróżując, albo po prostu śpiąc. Wystarczy, że ich telefon lub komputer jest włączony, a w tle działa aplikacja, która nie przeszkadza i nie spowalnia normalnej pracy urządzenia. Czemu współpraca naukowców z crowdsourcerami jest tak ważna? Ponieważ szybkość rozprzestrzeniania się wirusa, a co za tym idzie jego podatność na mutacje, rośnie z każdą minutą. Crowdsourcing umożliwia wykonanie pracy badawczej bardziej efektywnie. Koszt przygotowania aplikacji to grosze w porównaniu z nakładami, jakie trzeba byłoby ponieść, żeby zbudować równie zaawansowany superkomputer.

Czy crowdsourcing ma tylko pozytywne strony? Na pewno nie zgodziliby się z tym np. profesjonalni fotograficy, którzy do tej pory sprzedawali efekty swojej pracy bezpośrednio firmom czy agencjom reklamowym. To prawda, że przygotowanie profesjonalnej sesji sporo kosztuje – zaczynając od sprzętu fotograficznego, przez oświetlenie, modeli i modelki, wynajem wnętrz, stylizacje i makijaż. Okazuje się jednak, że klientom często wystarczy półamatorskie zdjęcie, w niezbyt dużej rozdzielczości, do którego prawa mogą nabyć poprzez crowdsource’owany ShutterStock czy iStock. Tak więc każdy pasjonat fotografii może dziś próbować zarabiać na swoim hobby, przesyłając swoje prace do jednego z wielu banków zdjęć. I wielu to się udaje.

Crowdsourcing to nowa siła, która bierze się ze wspólnych działań rozproszonych po całym świecie ludzi, których łączy tak naprawdę tylko jedno – dostęp do Internetu. Nie mogę się doczekać, by zobaczyć, co świat zrobi wspólnie w kolejnych latach.

Zainteresował Cię nasz blog i chcesz wiedzieć więcej?

Zapisz się na nasz newsletter

Na Twój e-mail wyślemy ciekawe informacje związane z blogiem i IBM