Dzieciaki na Uniwersytecie


05 maja 2016

Anna Grąbczewska

Dzieciaki na Uniwersytecie

„Jak zostać wynalazcą? Kto wynalazł Internet? Kiedy będziemy wszystko wiedzieć?” – pytają dzieci. Pytają odkąd nauczyły się mówić, pytają o gwiazdy, dinozaury, o Boga. Ale dzisiaj, szczególnie często pytają o technologie, którymi posługują się na co dzień, dzięki którym poznają otaczający je świat i które są coraz poważniejszą konkurencją dla szkoły na dziecięcej drodze poznania, rozumienia, a co ważniejsze – działania.

Jak dobrze wiem z pracy na Uniwersytecie Dzieci, dzieci pytają, ale dzieci potrafią też, z małą pomocą innych, ciekawych świata ludzi, same na te pytania odpowiadać. Tym razem, na warsztatach prowadzonych przez warszawskich pracowników IBM, dzieci odpowiadały na pytania o technologie i wynalazców, samodzielnie próbując i działając. Przez cztery soboty, 300 dziesięcio- i jedenastoletnich studentów wymyślało wynalazki i technologie, które ułatwiłyby im (a może raczej powinnam powiedzieć – wkrótce ułatwią im) życie w szkole. Roboty-plecaki, aplikacje do uzupełniania lekcji w czasie choroby, liczne teleportery, przenośne boiska sportowe – to tylko niektóre pomysły studentów Uniwersytetu Dzieci, które powstały na warsztatach „Jak zostać wynalazcą przyszłości?”.

Nie pierwszy raz Uniwersytet Dzieci zaprosił do współpracy nie naukowców – ale firmę, w której powstają wynalazki. Obok naukowców to właśnie pracownicy firm technologicznych są najczęściej zapraszani przez nas do prowadzenia zajęć i spotkania z dziećmi. Jedni i drudzy zadają pytania i w naukowy sposób próbują na nie odpowiedzieć, dlatego tak doskonale rozumieją się z pytającymi dziećmi.

Jak przygotować polskich uczniów do wymogów jutra

Warsztaty takie jak ten nie przekazują wielu nowych faktów. Ale godzina ustrukturyzowanej pracy, w której dzieci identyfikują problem i wymyślają jego rozwiązanie, to pierwszy krok do tego, by nie były tylko konsumentami technologii, ale również ich twórcami. I to wydaje się najważniejsze w obcowaniu młodych ludzi z technologiami. Dlatego obok zajęć o wynalazkach prowadzimy warsztaty „design thinking”, uczymy programowania i przedsiębiorczości. Dzieci powinny wiedzieć, że świat czeka na nich – twórców, wynalazców i odważnych innowatorów – i że mają nieograniczone, i nieporównywalne być może z żadnym innym żyjącym dotychczas pokoleniem dzieci, możliwości i szanse. Nigdy nie znaliśmy granic poznania, ale dzisiaj naprawdę wydaje się, że niemożliwe jest możliwe. Na Uniwersytecie Dzieci razem z naukowcami i z coraz bardziej zaangażowanymi społecznie firmami technologicznymi dodajemy dzieciom wiary w siebie, pozwalamy im marzyć, tworzyć, próbować i robić błędy. Pozwalamy z błędów wyciągać wnioski i rozumieć, że bez błędu nie ma innowacji. Pozwalamy prototypować i przeprowadzać iteracje.

W zeszłym roku pożegnaliśmy pierwszych absolwentów Uniwersytetu Dzieci, którzy studiowali u nas osiem lat. Średnio dwa razy w miesiącu przychodzili na uniwersytety, politechniki i inne współpracujące z nami uczelnie wyższe, ale też do innowacyjnych firm i instytucji kultury. Mam wrażenie, że najważniejsze, co wyniosły z przygody z Uniwersytetem Dzieci, to trwanie w ciągłym zadawaniu pytań i dążeniu do rozumienia świata. By być jak naukowcy i jak wynalazcy. By być twórcami naszej przyszłości.

W tym roku pracuje z nami 6300 studentów w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Olsztynie.

Anna Grąbczewska, prezes Fundacji Uniwersytet Dzieci

Uniwersytet Dzieci - Jak zostać wynalazcą przyszłości?

Jak przygotować polskich uczniów do wymogów jutra?

Zainteresował Cię nasz blog i chcesz wiedzieć więcej?

Zapisz się na nasz newsletter

Na Twój e-mail wyślemy ciekawe informacje związane z blogiem i IBM