Czarne szaleństwo branży handlowej ... a co z resztą gospodarki?


30 listopada 2015

Aleksandra Kaszuba

Czarne szaleństwo branży handlowej..., a co z resztą gospodarki?

„Black Friday”, czyli Czarny Piątek to amerykańskie święto zakupów, obchodzone dzień po Dniu Dziękczynienia. W tym roku przypadło na 27 listopada. W USA tego dnia panuje istne szaleństwo zakupowe, klienci zamieniają się w prawdziwych łowców okazji, a zdobycie wymarzonego produktu w cenie promocyjnej wymaga nie lada strategii. Do „Black Friday” firmy przygotowują się przez wiele tygodni i wychodzą ze specjalnymi ofertami, zachęcając klientów do opróżniania swoich portfeli. Amerykańskie media pomagają nakręcać konsumpcyjną spiralę. W obecnym połączonym świecie, gdzie granice coraz bardziej się zacierają, handlowcy spoza USA chcą przyłączyć sie do „czarnopiątkowej” gorączki zakupowej obywateli. Nawet, jeśli zarówno Święto Dziękczynienia, jak i następujący po nim piątek to zwykłe dni w kalendarzu bez tradycji w lokalnym otoczeniu.

A jak to wygląda w Polsce?

Zarówno duże międzynarodowe sieci, jak i polskie sklepy podchwyciły zwyczaj zza oceanu. Zawsze to okazja do dodatkowego zarobku i zwiększenia obrotu. A że w Polsce wyjątkowo dobrze przyjmują się zagraniczne tradycje, sprzedający masowo zapożyczyli hasło „Black Friday”. Dla mnie jest to przykład na to, że kopiowanie tradycji zachodnich przez jedne branże – w tym przypadku handel – przychodzi nam łatwiej. Są też branże takie jak bankowość – gdzie presja na dodatkową sprzedaż jest równie duża jak w handlu – ale brak elastyczności i szybkości działania nie nadąża za postępem bardziej dynamicznych sektorów.

Czemu Banki nie przygotowały ofert tanich, szybkich kredytów? Większych limitów na kartach czy nowych kart? Co blokuje szybkie wprowadzanie nowych kampanii powiązanych z aktywnościami marketingowymi innych sektorów?

Pracując od kilku lat przy wdrażaniu systemów do kampanii marketingowych dla banków działających w naszym kraju, mam kilka ciekawych obserwacji.

Mimo, iż informatyczne systemy bankowe są jednymi z najdroższych na rynku, to jednak charakteryzują się niedużą elastycznością. Dodatkowo, brak ścisłej współpracy pomiędzy działami marketingu, obsługi klienta, IT przekłada się na brak wspólnej strategii i wspólnych celów. Kolejna rzecz, która mam nadzieję będzie się zmieniać na naszym rynku usług finansowych, to konsolidacja działań marketingowych między kanałami kontaktu z klientem.

Sieci handlowe i mniejsze punkty sprzedaży wykorzystały nośne hasło i tendencje rodaków do podążania za amerykańskimi zwyczajami. Czas, aby banki były gotowe równie szybko reagować na działania partnerów i oferowanie tego, czego potrzebuje rynek. Przecież łatwo wyobrazić sobie ofertę, która łączy branże – na przykład Czarny Piątek w sieci sklepów RTV/AGD - z szybkim kredytem gotówkowym – również na korzystnych zasadach, oferowanym przez bank. Pozwoliłoby to zwiększyć obroty sklepów, dając klientom dostęp do szybkiej gotówki, oraz bankom, ponieważ ekspercie wskazują, że skłonność Polaków do wydawania jest w okresie świąt największa.

Zadziwiający jest fakt, iż banki w ostatnich latach sporo zainwestowały w systemy typu Campaign Management – narzędzia do budowy ofert marketingowych dla klientów. Mimo to ciągle walczą z wyzwaniami, o których wspominałam powyżej. Samo rozwiązanie nie wdroży efektywnej kampanii i nie uprości skomplikowanych i rozproszonych procesów biznesowych. Nie znalazłam żadnej kampanii polskiego banku w internecie czy reklamach telewizyjnych związanych z Czarnym Piątkiem. Czyżby Banki „przespały” szaleństwo zakupowe? A może nie było aż takiego szaleństwa?

Zainteresował Cię nasz blog i chcesz wiedzieć więcej?

Zapisz się na nasz newsletter

Na Twój e-mail wyślemy ciekawe informacje związane z blogiem i IBM